Autor: S.Olszówka
Maraton to długi bieg na dystansie 42 km i 195 m. Ma to do siebie, że każdy może w nim wziąć udział, nieważne, czy ukończy bieg w dwie godziny czy w siedem. Każdy może walczyć ze swoimi słabościami. 8 października 2017 r. nasz absolwent z 1974 r. Ryszard Marut zajął 1. miejsce w swojej grupie wiekowej Maratonu Rzeszowskiego. Uzyskanie czasu 3:36:25 w kategorii 60+ to naprawdę bardzo dobry wynik. Podczas pobytu w szkole na zawodach jego najdłuższym dystansem było 1500 metrów. Biegi długodystansowe trenuje dopiero od 5 lat. Mówi, że szkoda, że tak późno zaczął!
To był nieco męczący powrót w rodzinne strony. Maraton przeżył i znalazł chwilę czasu na wypicie kawy i rozmowę z młodzieżą i przyjacielem. W szkole spotkali się dwaj koledzy sprzed lat. Przybył z okolic Wałbrzycha serdeczny kolega z ławki szkolnej i ,,sąsiad w dzienniku” Tadeusz Marek.
Opowiadał ciekawie o pięciu latach w szkole, internacie i czasach, gdy soboty były pracujące (uczące), do domu można było wyjechać tylko raz w miesiącu. Ileż w tym czasie mogło się zdarzyć, ile można było przeżyć, nauczyć się.
Ryszard urodził się w Kolbuszowej, w wielodzietnej rodzinie, dzieciństwo spędził w Porębach Wolskich. Lata 60. ub. wieku, na które przypadło dzieciństwo to dość trudne pod względem materialnym czasy dla polskiej wsi. Dzieci pracowały na równi z dorosłymi w gospodarstwie rodziców, wykonując (ponad miarę) swoich możliwości różne prace w obejściu, przy zwierzętach (pasienie krów!), w polu.
Mimo to, rodzice Ryszarda dbali, aby każde z siedmiorga dzieci otrzymało konkretne wykształcenie, dlatego ukończył technikum rolnicze. Tymczasem rolnictwo... w ogóle go nie interesowało, nie chciał pracować, jako agronom, czyli specjalista, doradca rolnika ds. hodowli zwierząt i uprawy roślin.
Od najwcześniejszych lat interesowała go historia i literatura.
Pod kierunkiem bardzo dobrych nauczycieli języka polskiego i historii nasze Technikum Rolnicze jeszcze spotęgowało jego humanistyczne zainteresowania i młodzieńczą wyobraźnię. Postanowił studiować. Wybrał i ukończył dziennikarstwo i nauki polityczne na Uniwersytecie Warszawskim. Rozpoczął pracę jako dziennikarz w mazowieckiej prasie regionalnej, jego ulubiony gatunkiem był reportaż.
Przypadkiem jego miejscem docelowym stał się Ciechanów. Tam pod koniec lat 70. rozpoczął pracę w piśmie lokalnym „Tygodnik Ciechanowski” . Po kilku latach został redaktorem naczelnym i prezesem wydawnictwa „Ciech-Press”, które wydaje pisma lokalne na Północnym Mazowszu.
Tam ma przyjaciół, zbudował dom, posadził drzewa, wychował dzieci. W miarę możliwości odwiedza rodzinne strony, podtrzymując więzy rodzinne. Jest organizatorem zjazdów rodzinnych. W Ciechanowie wydaje i jest od trzydziestu lat redaktorem naczelnym Tygodnika Ciechanowskiego. Jego drugą pasją jest turystyka i krajoznawstwo. Pisze przewodniki, kocha góry, co roku wędruję szlakami tatrzańskimi. Ale, o tym opowie nam następnym razem! Zdjęcia




